Dark Clouds Rozdział 1

Szłam w ciszy do odpowiedniej klasy, a raczej jej szukałam. Co dopiero wprowadziłam się do Sydney, a już dziś jestem w nowej szkole, a na dodatek spóźniam się pierwszego dnia.

Jedyne co mnie cieszy to, że jutro sobota.

W końcu po 10 minutach, po dzwonku, znalazłam moją salę. Weszłam do klasy bez pukania, a wzrok każdego uczenia zwrócił się na moją osobę. Jeszcze dla lepszego efektu trzasnęłam drzwiami.

Bo wejście smoka jest najlepsze.

-Kim panna jest?- zapytał wysoki brunet w okularach, koszuli i przetartych jeansach. Jego bladą twarz pokrywał jednodniowy zarost. Stał pod interaktywną tablicą i chyba coś tłumaczył.

Pewnie był nauczycielem. A nawet jeśli to cholernie przystojnym nauczycielem. Teraz mi wstyd, że mu przeszkodziłam... tia... na pewno.

-Scarlett Cherry.

-No tak... nowa uczennica. Słuchajcie wszyscy to jest wasza nowa koleżanka Scarlett. Myślę, że będziecie ją dobrze traktować. Możesz usiąść w wolnej ławce!- wskazał mi ostatnią ławkę od okna, tuż za jaką blondynką w białej bokserce, tego samego koloru spodenkach i Rebookach.

Kiedy szłam przez salę, do swojego miejsca, każdy szeptał coś zapewne o mnie. No tak, blada blondynka, ubrana na czarno. To nie jest przecież normalne zjawisko.


Nie zrezygnuje z mojego ulubionego koloru tylko dlatego, że jest jakieś 27°. Jebać pogodę.

Usiadłam w ławce i spojrzałam przez okno, które wychodziło na parking. Zobaczyłam swoje czarne auto, przez co uśmiechnęłam się. Z czarnej torby z Pumy, wyjęłam zeszyt i długopis. To nie tak bym nie miała książek, mam je, ale w szafce i nie zamierzam ich wyciągać bez potrzeby.

-Hej, jestem Charlotte- szepnęła blondynka przede mną odwracają się. - Charlotte Bishop.

-Miło mi. Ty pewnie wiesz już kim jestem, więc się nie przedstawiam.

- Spóźniłaś się. Zapewne nie mogłaś znaleźć sali. Jak chcesz pomogę ci ich szukać. I tak mamy razem lekcje.

-Okej. Jasne dzięki.

Rozejrzałam się po klasie. W ławce obok mnie siedział brunet, a przed nim chłopak o czerwonych "nastroszonych" włosach.

-Ej ty!- krzyknął ten pierwszy, odziwo nie zwracając na siebie uwagi nauczyciela- Do ciebie mówię!- spojrzałam na niego- Scarlett tak?

-No... Ale mów mi Sky.

-A więc Sky. Sky Cherry. Niebo Wiśnia. Heh. Skąd się przeniosłaś Wisienko?

-Z Los Angeles. Ty znasz moje imię, jak się nazywasz?

- Calum Hood, a ten idiota przede mną to Michael Clifford.

Chłopak na wzmiankę jego imienia uśmiechnął się, a brunetowi posłał zabójcze spojrzenie.

-Po tej lekcji jest długa przerwa Calum. Idziemy zapalić na parkingu z resztą?

-Okej. Sky? Idziesz z nami?

-Idioto, ona pewnie nie pa...

-Z chęcią Calum. A tak dla twojej wiadomości robiłam gorsze rzeczy niż palenie!- uśmiechnęłam się wrednie, a chłopakowi zrzędła mina.

-Idę z wami. Okej?- zapytała Charlotte.

-Ty jesteś Bishop prawda?- dziewczyna pokiwała głową na Tak.- Możesz iść.

-Ale idziemy do mojego samochodu. Mam tam papierosy.

-Okej. Ty masz samochód? Który to?- zapytał Mike.

-I to nie jeden. A auto zobaczysz niedługo. Uwierz, nie będziesz rozczarowany- uśmiechnęłam się tajemniczo.

Po lekcji całą czwórką poszliśmy do wyjścia, gdzie czekało na nas dwóch chłopaków, zapewne przyjaciół Caluma i Michaela. Jeden blondyn z czarnym kolczykiem w wardze, a drugi też blondyn z kręconymi włosami i bandaną na głowie.

-Calum, kim one są? A raczej ona?- wskazał na mnie ten pierwszy- Bishop znam.

-To Sky Charry. Sky, to Luke, a ten drugi to Ashton.

-To idziemy?- zapytał (jak teraz wiedziałam) Ashton.

-Ale najpierw do mojego samochodu!- pomachałam mu przed nosem kluczykami do mojego cudeńka.

Wyszliśmy ze szkoły, a już z oddali mogłam zobaczyć kilku chłopaków przy moim aucie. Szybko poszłam w tamtym kierunku, nie patrząc czy reszta idzie za mną.

-Możesz nie opierać się o ten samochód?!- krzyknęłam na ciemno włosego chłopaka, który beszczelnie opierał się o maskę.

-Mała nie twój, więc się nie wtrącaj! Idź pooglądać Kucyki Pony.- zaśmiał się. Idiota.

-Mała to jest twoja pała, jeśli w ogóle ją masz. A ten samochód kosztował więcej niż twoje życie! Więc spadaj!- uśmiechnęłam się wrednie, a on po prostu odszedł.

-Tak się zastanawiam... czy Sky to skrót od Scarl... czy twój samochód to pieprzone Lamborghini?!- krzyknął Ashton.

-No raczej. A tak dokładniej Gallardo LP570-4 Squadra Corse. To, że jestem dziewczyną, nie znaczy, że nie mogę jeździć sportowymi samochodami- wzruszyłam ramionami, po czym wyjęłam z przednich drzwi paczkę Marlboro wraz z zapalniczką. Ashton natomiast patrzył się na mnie jak w obrazek.

-Fajne auto. Dasz mi się przejechać?- zapytał pełen nadziei Luke.

-A nie rozbijesz mi go?

-Wisienko...- zaczął Calum- Rozmawiasz z chłopakiem, który startuje w nielegalnych wyścigach motorowych i wszystkie wygrywa!- po chwili zrozumiał co powiedział.

-Nie legalne wyścigi? A one nie są no nie wiem... nie legalne?

-Są Sherlocku. A z tobą Calum pogadam później.

-Nie musisz Luke. To nie tak, że ja nie startuje. Tylko, że wolę samochody!- uśmiechnęłam się wkładając do buzi papierosa i wręczając też reszcie. Zapaliłam go, po czym się zaciągnęłam.

-Z kim mieszkasz? To znaczy no...- zaczął Ashton, ale przerwałam mu wypuszczając w jego twarz dym.- Wiesz, że robiąc tak oznajmiasz, że chcesz się pieprzyć tę osobę?

-No wiem przecież. Mieszkam z przyjacielem, Dylanem.

-Na nazwisko ma może Hudson?- zapytał Luke z łobuzerskim uśmiechem.

-No, a co? Chodzi z wami do klasy? Bo on jest ode mnie o rok starszy, więc wy też jesteście o rok starsi, czyli macie 17 lat. O wow jak ja mądra jestem. Co robimy po szkole?-  zapytałam zmieniając temat.-  Chodźmy na jakąś domówkę. Słyszałam, że dziś na Midnight Street będzie impreza z okazji początku roku. Chociaż nie wiem co tu świętować. Przecież to tylko szkoła...

-Sky...

-Nie przerywaj mi! Ale żeby tam pójść musiałabym pojechać na zakupy. Kupiłabym  sobie  nową sukienkę, oczywiście czarną. Bo to mój ulubiony kolor, a do tego pasuje do wszystkiego. I jeszcze szpilki, albo koturny.

-Scar...

-Cicho mi tu! Może pójdę też do kosmetyczki. I do fryzjera, pofarbuję włosy. Może końcówki na wiśniowo? O i pójdę do spa. Jest tu spa? Pewnie jest. Skoro w LA było to i w Sydney jest.

-Scarlett.

-Zamknij się. Kurwa czego chcesz?- odwróciłam się w stronę całej piątki.

-Do przyjaciela tak mówisz? Już nie mogę się się przywitać? Czemu zawsze w takich momentach, jak ten reagujesz tylko na Scarlett?- rozłożył ręce do uścisku.

-Dylan!- podbiegłam do niego, wskończyłam i oplotłam nogami wokół jego pasa, a ręce splotłam za szyją. Po chwili chłopak mnie objął.

-Hej Scar!- powiedział nie puszczając mnie.

-A wy...- spojrzałam na nowych znajomych, których miny wyrażały zdziwienie.- Macie nie zbliżać się do Dylana. Może być waszym przyjacielem, ale nikim więcej!- zaśmiałam się, ale po chwili spoważniałam, bo zobaczyłam jakieś dwie szmaty, które beszczelnie wpatrywały się w mojego przyjaciela.
- A wy dziwki nie patrzce się tak, jeśli nie chcecie dostać kulkę w łeb lub zostać przejechane Lamborghini. A potem wąchać kwiatki od spodu. ON JEST MÓJ!- krzyknęłam po czym popatrzyłam na nie wzrokiem Bazyliszka, a te uciekły potykając się na swoich 15 centymetrowych obcasach.

Zgińcie plugawe szmaty.

-Scar... czasami jesteś niemożliwa, ale i tak Cię kocham- odezwał się chłopak, o zielonych oczach i czarnych włosach, po czym mnie puścił i odstawił na ziemię.

-To co w końcu z tą imprezą? Bo Sky, narobiłaś mi na nią wielką ochotę- zapytał Calum.

-Chyba, że... zamiast na denną domówkę pójdziemy do klubu!- zaproponował Ashton.

-Mi pasuje. O której?- zapytała Char.

-Podajcie mi swój adres, to po was przyjedziemy o 19.

Reszta lekcji minęła mi na plotkowaniu z nową przyjaciółką, śmianiu się z pomysłów Caluma i słuchaniu opowieści Michaela.
Z blondynką umówiłam się, że o 16:30 przyjedzie do mnie, byśmy razem się przygotowały. Czuję, że coś się wydarzy. Coś fajnego, ale i niebezpiecznego. Obym miała rację, bo kocham czuć adrenalinę we krwi. Ale w co ja się ubiorę?

                                 💜💜💜

No więc o pierwszy rozdział jest. Zapraszam też na mój profil na Wattpadzie, czyli Wisniowe_Niebo, dawniej SosieMalfoy.

Komentarze